Hiszpania okiem czytelników

WASZA HISZPANIA: samochodowa podróż po północnej Hiszpanii

Magdalena to śliczna, młoda łodzianka na stałe mieszkająca w Holandii. Jest miłośniczką fotografii, podróży i filmu, ale najbardziej zakręcona jest na punkcie swojego psa! To właśnie po niego pojechała do Hiszpanii, przemierzając pół Europy. O swojej podróży po kraju Cervantesa opowiada nam w ramach cyklu Wasza Hiszpania. Ty również możesz podzielić się swoimi wspomnieniami – napisz na info@timeforspain.com

 

Kiedy i na jak długo byłaś w Hiszpanii?

W Hiszpanii byłam czterokrotnie, ale to podróż ostatniego lata miała dla mnie największe znaczenie. Jechałam wtedy do Hiszpanii w celu adopcji mojego pieska – ślicznej Lucy rasy Griffon Bleu De Gascogne. Wyjazd był trochę na wariackich papierach – jedynie szczegóły adopcji były zaplanowane, a reszta to owoc bardziej spontanicznych decyzji.
W trasie byłam około dwóch tygodni, co jak na dystans do pokonania nie było wcale długim okresem. Z mojego Groningen w Holandii do Pontevedry jest prawie 2200 kilometrów!

Jakie miejsca zwiedziłaś podczas tej podróży?

Wraz z partnerem zjechaliśmy sporą część Północnej Hiszpanii – Kraj Basków, Kantabrię, Asturię i Galicję oraz kawałek Kastylii – Leon. W każdym z tych regionów udało nam się coś zobaczyć, zwiedzić chociaż namiastkę danej prowincji. Widzieliśmy m.in. Lekeitio, Galdakao, Santillana de Mar, Las Medulas, Pontevedrę, Playa de las Catedrales, Combarro oraz inne miejsca. Jeśli miałabym podsumować zakątki, które widzieliśmy to była to totalna mieszanka. Kombinacja gór, miasteczek i wybrzeża, czyli mix idealny.

Z jakiej formy transportu i noclegów korzystałaś na miejscu?

Jako że do samego kraju jechaliśmy naszym samochodem, to również na miejscu poruszaliśmy się autem lub po prostu pieszo. Myślę, że sporo dowiedzieliśmy się o kulturze jazdy Hiszpanów, która bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Hiszpanie jeżdżą szybko, ale rozsądnie!
Noclegi zawsze były ogarniane przez booking.com, choć przyznaję, że z początku szukaliśmy ich idąc na żywioł. Przyzwyczajona podróżowaniem „na wariata” po Bałkanach, przekonywałam mojego lubego, że na pewno coś znajdziemy. Srogo się na tym zawiodłam, ale nie ma się czemu dziwić, bo przecież sierpień to miesiąc urlopów w całej Hiszpanii! Rzeczywistość zweryfikowała więc nasze założenia i każdego dnia szukaliśmy noclegów przez Internet. Spaliśmy w różnych miejscach – hotelach, pensjonatach czy na pięknej, tradycyjnej, prywatnej farmie. Ogółem ja preferuję wybór mniejszych, lokalnych miejsc, bez tabunu turystów i miliona pokoi i takich też miejsc poszukiwaliśmy i na szczęście udało nam się je znaleźć.

Dwa ulubione miejsca z tej podróży, do których chciałabyś wrócić.

Ojej! Nie da się wybrać tylko dwóch miejsc! Jeśli muszę jednak coś wybrać (a wybór jest ogromnie trudny!) to najbardziej rozkochał mnie w sobie Park Narodowy Las Medulas oraz cudny hotel w Galdakao w kraju Basków.
Las Medulas jest spektakularne – przypomina Grand Canyon albo inne „nieeuropejskie” miejsce, co uczyniło je dla mnie egzotycznym i bardziej niepowtarzalnym. Oczywiście wszystko zależy od perspektywy.
Hotel Iraragorri-Etxea w Galdakao był jednym z piękniejszych, w jakich miałam okazję nocować. To miejsce z historią, wybudowane w XV wieku i utrzymane w charakterystycznym regionalnym stylu. Śniadanie w zjawiskowej części restauracyjnej, wieczór przy winie w ogrodzie czy po prostu nocleg w stylowym pokoju z antykami wywarły na mnie ogromne wrażenie. Sama marzę o domu w podobnym klimacie.

Za co najbardziej pokochałaś Hiszpanię.

Za piękne widoki! Wspaniałe góry zajmują tak duże terytorium kraju! Bardzo mi tego brakuje w Holandii, choć sama pochodzę z płaskiej części Polski, bo jestem Łodzianką. Za fantastyczne wioski z przesympatycznymi, otwartymi ludźmi oraz za niskie ceny jedzenia (w porównaniu do Holandii,). Za radosną atmosferę i życie „na zewnątrz”, a nie zamykanie się w swoich czterech ścianach. Za wybitnie pyszną ośmiornicę po galicyjsku! Za tapas dodawane do małej kawy czy piwa. No i na koniec – za moją cudną kudłatą Lucynkę, która jest miłością mojego życia!

Co najbardziej zaskoczyło Cię w Hiszpanii?

Wielkie porcje i ogromne ilości mięsa i ziemniaków (bądź frytek) spożywane przez hiszpański naród! Byłam przekonana, że w kraju z takim nasłonecznieniem i możliwościami warzywno-owocowymi, ludzie będą jeść więcej zieleniny. Moje doświadczenie było zupełnie inne i chyba to właśnie zadziwiło mnie najbardziej. Cały czas jadając w restauracjach brakowało mi większego wyboru sałatek, surówek i ogółem świeżych jarzyn. Kolejnym zaskoczeniem było to, że Hiszpania ma największy odsetek bezdomnych psów w całej Unii Europejskiej, o ile nie w Europie! Nie wiem dlaczego, ale wyobrażałam sobie, że prędzej będzie to Rumunia, Bułgaria lub Grecja.

Dwie rady dla wybierających się do Hiszpanii.

Postaraj się wybierać noclegi w mniejszych miejscowościach i hotelach – za tę samą lub niższą cenę otrzymasz o wiele wyższy standard i przede wszystkim wspaniały nastrój, klimat.

To samo mogę poradzić na temat zwiedzania – często mniej rozreklamowane miejsca nie ustępują urodą tym popularnym, a moim zdaniem im mniej turystów, tym lepiej!

Daj sobie dużo swobody, nie biegaj od jednego punktu planu do drugiego, bo przeoczysz te najfajniejsze rzeczy – zwykłe siedzenie w lokalnej kawiarni, rozmowy z tubylcami, piękny zachód słońca…To wszystko może mieć ogromną wartość i to w ten sposób człowiek odpoczywa i jednocześnie poznaje dany kraj.

Jeżeli nie znasz języka hiszpańskiego to naucz się podstawowych zwrotów i słówek, które wiesz, że mogą Ci się przydać. Hiszpanie nie komunikują się w języku angielskim. Oczywiście jak wszędzie są wyjątki, ale lepiej na to liczyć.

Co chciałabyś zobaczyć lub zrobić będąc tu następnym razem?

Bardzo chcę zobaczyć Walencję, ponieważ wraz z moim partnerem myślimy o wyprowadzce do tego miasta. Chciałabym również zahaczyć o Sewillę, Toledo, Gibraltar i wyspy kanaryjskie. Na północ również wrócę z ogromnym entuzjazmem! Jest tyle miejsc, które mi umknęły, bo zwyczajnie nie było na nie czasu… Chciałabym też wrócić do Pontevedry skąd pochodzi mój piesek, bo wiążą się z tym dla mnie piękne wspomnienia i emocje.

Jaką formę transportu wybrałaś by dotrzeć do Hiszpanii i jaki był całkowity koszt Twojej podróży?

Tak jak już wspominałam wcześniej, zeszłoroczna wyprawa odbyła się samochodem. Nie pamiętam już dokładnego kosztu podróży, ale największym z nich był sam transport – ok. 400 euro i ok. 70 euro za tankowanie i jeżdżenie na miejscu. Na pewno podróż samolotem zdecydowanie bardziej się opłaca, ale wojaże autem mają swój niepowtarzalny urok.
Wydatków jedzeniowych i noclegowych kompletnie nie pamiętam, bo generalnie jestem osobą, której z cyferkami nie jest po drodze. Z pewnością nie były to bajońskie sumy, bo wraz z partnerem staramy się podróżować oszczędnie, bez zbędnych luksusów.

Autor: Magda z Redefine – Ready to be Fine
Blog: Ready to be fine
Fanpage: Redefine – Ready to be Fine
Fotografia: Magda takes photos

Wszystkie zdjęcia zamieszczone powyżej, w rozmowie z Magdą, pochodzą z jej prywatnych zbiorów i są jej własnością. Korzystanie ze zdjęć autorki bez jej wiedzy jest zabronione (Dz. U. Nr 24, poz. 83).

Cykl „Wasza Hiszpania” to Wasze opowieści z wypraw po tym pięknym kraju. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Jeśli Wy też chcielibyście opowiedzieć o swoich hiszpańskich przygodach, napiszcie do nas na info@timeforspain.com, albo zostawcie do siebie kontakt w komentarzu.

  • Polecam Las Medulas i Plażę Katedr – świetne miejsca, a nie aż tak popularne:)